"Szklane Góry" to określenie, jakim ratownicy opisują czasem Tatry. W dolnych częściach szlaków widać jedynie niewielkie ilości śniegu i lodu, co zachęca turystów do wycieczek. Im wyżej, tym śniegu więcej, nigdzie nie ma go jednak na tyle, by umożliwiał bezpieczną wędrówkę. Co więcej, w wyższych partiach ścieżki są pokryte lodem lub zlodowaciałym śniegiem.

Takie warunki nie tylko wymagają poruszania się w rakach, ale i z użyciem czekana. Mimo to apele ratowników i pracowników parków narodowych, tak...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.