Na swoim profilu na FB Duklanowski napisał: "Na promocję lewackiego (proszę spojrzeć na skład rady nadzorczej) stowarzyszenia pseudosztuki Gmina Miasto Szczecin przekazuje publiczne środki. Siedziba stowarzyszenia mieści się w budynku będącym w zasobach gminnych. Ciekaw jestem, na jakich warunkach odbywa się tam ta promocja obsceny i złego smaku? Czy magistrat w ogóle wie, jakie g*no obejmuje swoim mecenatem?!"

Przy wpisie zamieszcza zdjęcie pracy "Owo" Aleksandry Ska. Przedstawia nałożoną na penisa nakładkę w kształcie korzenia imbiru, uważanego za afrodyzjak. Taki widok przywołuje też skojarzenia ze zmianami chorobowymi.

Zachęta: Autorce udało się dotknąć tabu, jakim jest męska moc czy niemoc

- Sama się zastanawiam, dlaczego ta praca zadziałała tak silnie i została odebrana z taką olbrzymią wrogością. Trzeba pamiętać, że nagość zawsze była obecna w sztuce i że nagość w sztuce nie ma charakteru erotycznego. To rodzaj kostiumu artystycznego - tłumaczy Agata Zbylut, szefowa szczecińskiej Zachęty, artystka sztuk wizualnych, profesor Akademii Sztuki. - Myślę, że bardziej chodzi o to, co osoby wyobrażają sobie, patrząc na tę pracę, niż o to, co naprawdę widzą. Aleksandrze Ska udało się dotknąć tabu, jakim jest męska moc czy niemoc.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej