Problem Pesy jest specyficzny - zbyt duża liczba zamówień. Są opóźnienia w produkcji, a co za tym idzie, groźba milionowych kar. Teraz nad tramwajami i pociągami dla 10 klientów pracuje w firmie pięć i pół tysiąca osób. Produkcja trwa bez przerwy. Na trzy zmiany. Jeszcze więcej ludzi zatrudniają dostawcy. Średnio tylko jedna czwarta elementów pociągu powstaje w fabryce przy ul. Zygmunta Augusta. Resztę trzeba kupić, często za granicą.

Kraj buduje składy w Bydgoszczy

Tylko wczoraj Pesę opuściły trzy pojazdy - dwa pociągi dla włoskiej Trenitalii oraz tramwaj Swing, który będzie jeździł w Łodzi. Tamtejszemu MPK tak bardzo zależało na tym, by 22 tramwaje dostać do końca roku, że przysłało 99 pracowników. Pesa zapłaci za ich pensję i jeszcze dołoży. Ile dokładnie? To tajemnica handlowa. Łodzianie składają swingi dla Bydgoszczy i Torunia, a nie dla swojego miasta. Chodzi o unijne zasady dofinansowania. Wczoraj łódzki swing dostał homologację. To oznacza, że kolejne pojazdy można robić według wzoru, nie ma żadnych błędów. Pierwszy z tych tramwajów jest już w Łodzi. Również Kraków przysłał swoję delegację, żeby pomagała Pesie. Z krakowskiego MPK przyjechało 32 pracowników. O tym, że do końca roku do Krakowa trafi 36 tramwajów, prezydenta Jacka Majchrowskiego osobiście zapewnił prezes bydgoskiej firmy Tomasz Zaboklicki. 19. krakowiak dojechał już do Krakowa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej