Mimo blokady wejścia do teatru przez bojówki ONR-u, "Śmierć i dziewczyna" wystartowała zgodnie z planem. I zebrała brawa już po pierwszej scenie, w której wzięli udział porno aktorzy z Czech. Atmosfera wokół spektaklu, pikiety, apele, modlitwy - to wszystko sprawiło, że między aktorami a publicznością zrodziło się poczucie wyjątkowej wspólnoty, która spontanicznie ukonstytuowała się w opozycji do cenzorskich zapędów ministra i determinacji bojówkarzy, którzy próbowali siłą wprowadzić je w życie. Tego wieczoru nam wszystkim po prostu bardzo zależało, żeby spektakl poszedł jak najlepiej. Stąd pierwsze brawa - niejako a conto.

Na zakończenie twórcy przedstawienia dostali owacje na stojąco. Tym razem całkowicie zasłużone - spektakl Marciniak jest jednym z najlepszych, jakie wrocławska publiczność miała okazję ostatnio oglądać.

Jelinek zaskakująco subtelna
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej