Choć El Nino jest zjawiskiem klimatycznym występującym w tropikalnych rejonach Pacyfiku, to w mniejszym lub większym stopniu wpływa na pogodę na całym świecie. Przychodzi w przedziale od dwóch do siedmiu lat i zaczyna się osłabieniem pacyficznych pasatów - wschodnich wiatrów wiejących wzdłuż równika.

Słabsze pasaty przestają wtedy spychać ciepłą wodę powierzchniową oceanu na zachód i w efekcie we wschodniej części Pacyfiku rozbudowuje się bąbel bardzo ciepłej wody. To zjawisko zaburza z kolei prądy morskie płynące w Oceanie Spokojnym, a także cyrkulację atmosferyczną na całym świecie. Szczególnie ostro El Nino wpływa na pogodę w basenie Pacyfiku, wysuszając jedne rejony i powodując ulewy w innych.

Według prognoz naukowców z amerykańskiej Narodowej Agencji Badania Oceanu i Atmosfery obecne El Nino może być rekordowo silne, a przynajmniej dorównać swą mocą temu z lat 1997-98. Choć jego szczyt przypadnie podczas naszej zimy, to już dziś oskarża się je przynajmniej o cztery wielkie plagi pogodowo-klimatyczne. Dzięki niemu rok 2015 prawdopodobnie pobije rekord średniorocznej temperatury należący do roku ubiegłego.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej