Proces ten podzielono by na trzy etapy. Pierwsze zmiany miałyby nastąpić już w lipcu br. Miesięczny abonament wzrósłby z 75 do 100 koron (ok. 14 zł). Od stycznia 2005 r. natomiast zostałby ograniczony z 1 do 0,8 proc. czas antenowy, który telewizja publiczna może poświęcić na reklamy. Kolejne zmiany zaplanowano na 2007 oraz 2010 r. Wtedy to abonament miałby wynieść 150 koron, ale w zamian za to widzowie nie znaleźliby w CzT żadnych reklam.

Dyskusje nad sposobem finansowania telewizji publicznej w Czechach trwają od wielu miesięcy. Władze CzT grożą, że jeśli szybko nie znajdą się dodatkowe pieniądze, to w drugim półroczu będą musiały ograniczyć produkcję programów. Stąd też wynika zmiana stanowiska socjaldemokratycznego ministra kultury Pavla Dostala. Zgłosił on projekt wycofania reklam, choć wcześniej proponował trzykrotne zwiększenie czasu reklamowego dla CzT oraz podwyższenie abonamentu do 95 koron. - Nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie, ale z dwojga złego - nie mieć nic lub mieć przynajmniej coś, uważam nowy projekt za mniejsze zło. Przynajmniej wiemy, że możemy sobie pozwolić na plany na przyszłość - uważa Jirzi Janeczek, dyrektor generalny CzT.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej