W sobotę w ramach Festiwalu Brunona Schulza we Wrocławiu odbyło się spotkanie z pisarką Olgą Tokarczuk. Aula w Ossolineum była wypełniona po brzegi.

Przyszło około dwustu osób. Niektórzy musieli stać. - Są tutaj ludzie, którzy oddali na ciebie głos do nagrody Angelusa. Ale przede wszystkim są tutaj ci, którzy zagłosowali przeciwko temu, co się dzieje wokół - powiedział prowadzący spotkanie Ireneusz Grin, po czym rozległy się gromkie brawa.

Historia, z którą jest wygodnie

Olga Tokarczuk, pisarka i laureatka dwóch nagród Nike, padła ofiarą fali nienawiści, która pojawiła się w internecie po jej słowach na temat historii Polski.

Na forach internetowych można było przeczytać wyzwiska pod jej adresem, a także groźby zabicia pisarki. Sprawą zainteresowała się prokuratura.

Tokarczuk przyznała, że hejt ją zaskoczył. - Ale nie demonizowałabym tego, co się stało. Wszystko to zbiegło się z wyborami i z językiem wyborów, który stał się ostatnimi czasy niesamowicie agresywny. Ale warto to, co się stało, zapamiętać - powiedziała pisarka. - Ludzie żyjący za czasów Mickiewicza zazdrościliby nam. Mamy niepodległość, jako takie bezpieczeństwo polityczne, bezpieczeństwo ekonomicznie jak nigdy dotąd. Zadziwiające jest to, że mimo wszystko sięga się po tendencje ksenofobiczne i manipuluje nimi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej