Hejt wywołała wypowiedź pisarki po gali 5 października, wyemitowana przez TVP dwa dni później: - Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów.

Odwiedzić ją, opluć, zabić

Jako pierwsze od nienawiści wobec pisarki zaroiły się fora portali i profili na Facebooku związanych z Nową Rudą, w której to gminie Tokarczuk ma dom. Mariusz Myrcha, właściciel tamtejszego kantoru, zaproponował na swoim profilu: "Może ktoś by ją odwiedził" i podał nazwę wioski.

Na profilu Noworudzkich Patriotów pojawiły się ostrzeżenia, że Tokarczuk nigdy nie będzie czuła się bezpiecznie w swoim kraju. Pod jej adresem padały obelgi "żydowska szmata" i "ukraińska kurwa" (część najostrzejszych postów później usunięto, jednak prawnik pisarki ma zapisane zrzuty z ekranu z tymi wpisami). Nie trzeba było długo czekać, żeby hejt rozlał się po całym kraju. Wśród nienawistnych wpisów znalazły się też groźby zabicia pisarki.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej