Porozumienie w Atlancie zostało osiągnięte m.in. dzięki Barackowi Obamie, który w ostatnich dniach wydzwaniał do przywódców 12 krajów w nim uczestniczących i przekonywał do kompromisu. Dla prezydenta USA układ transpacyficzny (angielski skrót TPP) jest realizacją jego dalekosiężnych celów w polityce zagranicznej.

- Przyszłość Ameryki zdecyduje się w regionie Pacyfiku, tam przenosi się środek ciężkości globu - powtarzał Obama od kilku lat, choć chaos na Bliskim Wschodzie i agresja Rosji na Ukrainie, które w ostatnich latach były największymi wyzwaniami dla Ameryki i świata, wydawały się temu zaprzeczać.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej