Sejm przyjął wczoraj ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Do ostatniej chwili system wyborczy był zagadką za sprawą senackiej poprawki. Każdemu okręgowi Senat przypisał stałą liczbę mandatów - aż w sześciu z 13 okręgów do podziału byłyby tylko trzy mandaty.

Praktycznie przypadłyby tym partiom, które zdobędą powyżej 15-20 proc. w danym okręgu. Mniejsze partie podniosły larum - zarzuciły poprawce Senatu sprzeczność z nakazem UE, aby wybory były proporcjonalne.

W kuluarach sugerowano, że duże partie - SLD i PO - zawarły cichy sojusz, aby taki korzystny dla siebie wariant ordynacji przegłosować w Sejmie.

Jednak wczoraj SLD już przed głosowaniem zapowiedziało, że tę poprawkę Senatu odrzuci. Czyżby posłowie SLD byli większymi pesymistami niż senatorowie SLD co do poparcia wyborców i woleli przegłosować ordynację korzystną dla średnich i mniejszych partii?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej