- Należy uszanować decyzję pułkownika. Polko był dowódcą GROM-u w niełatwym czasie i dzięki niemu ta jednostka znalazła się w ekstraklasie światowej - mówił minister dziennikarzom po porannej rozmowie z pułkownikiem. Zaprzeczył, jakoby odejście Polki było spowodowane konfliktem ze Sztabem Generalnym.

W poniedziałek na falach Radia TOK FM były dowódca GROM-u gen. Sławomir Petelicki twierdził, że Sztab Generalny nie radzi sobie z dowodzeniem GROM-em. Mówiono, że Polko nie chciał się zgodzić na połączenie jednostki z Pułkiem Specjalnym, na ograniczenie jej budżetu oraz przeniesienie sekcji morskiej GROM-u do jednostki komandosów morskich Formoza.

Szmajdziński doniesienie o próbach rozbicia GROM-u nazwał "nieprawdą, której nawet nie sposób dementować". - Nakłady na GROM w tym roku wzrosły dwukrotnie, zostanie stworzona nowa sekcja bojowa, nie ma mowy o włączeniu GROM-u do Pułku Specjalnego w Lublińcu ani odebraniu sekcji morskiej - tłumaczył. Nie ma też "żadnych manipulacji przy systemie emerytalnym dla żołnierzy jednostki". Także rzecznik sztabu płk Zdzisław Gnatowski zaprzeczył, jakoby były jakiekolwiek spięcia na linii GROM - sztab.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej