Są więc duże szanse na to, że interesy Łotwy w Brukseli będą należycie bronione - mówią łotewscy dziennikarze. Według nich Kalniete jest najlepsza ze wszystkich możliwych kandydatur, które były do tej pory rozważane. Niestety, potwierdzenie jej kandydatury przez premiera Ainarsa Repszego wywołało burzę w łotewskim parlamencie, który domagał się możliwości wpływu na wybór kandydata. Premier podał jednak jej nazwisko dopiero wtedy, gdy zgodę na jej kandydaturę wyraził szef komisji Romano Prodi. Parlament nie miał już więc nic do powiedzenia.

W wielkiej polityce Kalniete jest od niedawna, bo od listopada 2002 r. Została wtedy ministrem spraw zagranicznych Łotwy. Co prawda, była jednym z najaktywniejszych działaczy Frontu Ludowego, który przyczynił się do odzyskania przez Łotwę niepodległości, ale zaraz po jej odzyskaniu wybrała karierę dyplomaty. Nigdy nie należała do żadnej partii i zarzeka się, że nie będzie.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej