Powstanie warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 r. W gronie powstańców znaleźli się przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej. Dzielnie walczyli przez 63 dni. Historycy przypominają, że tego dnia zginęło blisko 10 tys. żołnierzy, 7 tys. uznano za zaginionych. Ucierpieli również cywile. Wśród ludności było od 120 do 200 tys. ofiar. To była nie tylko heroiczna walka bohaterów, ale przede wszystkim - dramatyczna historia cywili, na oczach których ginęło całe miasto.

Przystanek Woodstock co roku oddaje hołd powstańcom, zatrzymując koncerty. To już mała tradycja. Tym razem, jeszcze zanim wybiła Godzina W, pod Dużą Sceną zgromadziło się tysiące woodstockowiczów. Spora część miała ze sobą biało-czerwone flagi, koszulki i transparenty ze znakiem Polski Walczącej. Nieliczni wymalowani słynną kotwicę na swoich ciałach.

Chwilę przed Godziną W, jeszcze w trakcie występu zespołu Trzynasta w Samo Południe, Jurek Owsiak wszedł na scenę. - Powstańcy, pamiętamy o was. Woodstock, kocham was za to, że jesteście - mówił. Gdy wybiła godz. 17, zawyła strażacka syrena, a woodstockowicze rozwinęli olbrzymią biało-czerwoną flagę - tę samą, która towarzyszyła w 2012 r. spotkaniu Bronisława Komorowskiego i Joachima Gaucka, prezydentów Polski i Niemiec, na Woodstocku.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej