Oszuści wybrali sobie na cel 83-letniego emerytowanego księdza kanonika Henryka Sz. Metoda jest bardzo dobrze znana. - Do księdza zadzwoniła najpierw kobieta, która poddała się za jego bliską rodzinę, mówiła, że bardzo potrzebuje pomocy - relacjonuje Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy toruńskiej policji. Następnie zadzwoniła druga osoba, która podała się za policjanta z Centralnego Biura Śledczego. Wyjaśniała, że przed chwilą namierzyli dzwoniącą do księdza oszustkę i poprosili o pomoc w jej złapaniu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej