W języku WTO runda to wieloletnie negocjacje handlowe. Runda z Doha, rozpoczęta w 2001 r., to rozmowy na 20 tematów: od obniżania barier handlowych na towary rolne, przez redukcję ceł na towary przemysłowe, ustalenie reguł rozwiązywania sporów handlowych, aż po ułatwienia w handlu dla krajów najbiedniejszych. Na razie efekty negocjacji nie są zachęcające - nie udało się dotrzymać praktycznie ani jednego terminu, w którym miały zapaść wiążące decyzje.

Najtrudniejsze rozmowy - od których może zależeć powodzenie całej rundy - to te dotyczące handlu towarami rolnymi. Tutaj targi o handel będą najdłuższe, a największe bloki handlowe świata, czyli Unia, USA i ostatnio - G-20 - będą miały najwięcej do powiedzenia. Na szczycie w Cancun nie udało się ustalić, jaką formułę przyjmą kraje przy obniżaniu ceł (dziś istnieje kilka konkurencyjnych koncepcji), jak szybko - jeżeli w ogóle - będą znikać subsydia eksportowe do towarów rolnych. Ma się to udać w negocjacjach wielostronnych w przyszłym roku.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej