Dariusz Malinowski: Pani firma została wybrana do współpracy bez przetargu. Jak to się stało, że podpisaliście umowę?

Anna Garwolińska: To prezes Wróbel zaproponował mi umowę. Więcej szczegółów nie mogę ujawnić.

W raporcie audytora czytamy, że by zatrzymać prezesa Wróbla na posadzie, potrzebne są "listy, prośby polityków o wszelkiego rodzaju wsparcie". Czy otrzymała Pani takie listy?

- Jestem w głupiej sytuacji. Ja nie znam treści raportu E&Y, a to, co opisaliście, nie jest w pełni zgodne z tymi faktami, o których ja wiem. Z drugiej strony obowiązuje mnie klauzula poufności i bardzo ostre finansowe restrykcje, jeżeli będę z kimkolwiek rozmawiać na temat tego, co się działo w PKN. Jestem w sytuacji dziecka do bicia. Orlen traktowaliśmy w taki sam sposób jak każdą inną obsługiwaną przez nas spółkę giełdową.

Ale interesuje mnie tylko, czy otrzymała Pani taką listę?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej