Rektor uniwersytetu zwołał konferencję, podczas której pogratulował Andrzejowi Dudzie wygranych wyborów na najwyższe stanowisko w państwie. Przypomniał, że Duda jest nie tylko pracownikiem UJ, ale również jego absolwentem. - Nasza uczelnia go kształtowała - mówił. Na pytania dziennikarzy, co to oznacza dla uniwersytetu, rektor odpowiedział krótko: - Nic. Mamy wielu pełniących ważne funkcje absolwentów.

Na konferencji odniósł się też do sprawy, którą przed wyborami żyły media.

Andrzej Duda od 2006 r. przebywa na bezpłatnym urlopie na UJ. Jednocześnie od 2010 r. ma etat na prywatnej uczelni w Poznaniu. Zgodnie z obowiązującym prawem powinien poprosić rektora UJ o zgodę na tę pracę. Co więcej, powinien o nią występować co roku. Duda tego nie zrobił. UJ potwierdził, że złożył jedynie oświadczenie na ten temat.

Decyzje zapadną po spotkaniu

I tu zaczynają się niejasności. W 2010 r. obecne prawo jeszcze nie obowiązywało. Jego zmiana nastąpiła dwa lata później. Rektor nie chciał wchodzić w interpretację, czy wraz z nią Andrzej Duda powinien był wystąpić o zgodę na pracę na innej uczelni. Jeśli tak, UJ miałby podstawę nawet do rozwiązania z nim umowy o pracę.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej