- To bardzo trudne miejsce na pomnik, jeśli ma być odpowiednio wyeksponowany - uważa mecenas Jan Stachura, który reprezentuje rodzinę Dzieduszyckich. To przedwojenni właścicieli działki przy Trębackiej szykowanej pod upamiętnienie katastrofy lotniczej, w której zginęła delegacja 96 osób na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

Po 1945 r. Dzieduszyccy stracili tam kamienicę, podobnie jak inni z okolic pl. Piłsudskiego, który przed wojną był gęsto otoczony budynkami. Zostały roszczenia rodzin, którym bezprawnie odebrano majątki dekretem Bieruta. Żadna ze spraw w tym rejonie nie jest rozstrzygnięta.

Jak pisaliśmy wczoraj, w ten reprywatyzacyjny bałagan rządząca Platforma Obywatelska postanowiła wpisać pomnik smoleński. Miejsce wybrała Kancelaria Prezydenta RP po konsultacjach z częścią rodzin ofiar katastrofy. Do wyboru były lokalizacje bez roszczeń, np. przy Ogrodzie Saskim...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej