- Jesteśmy w szoku! Trzy osoby musiały wpłacić śmiesznie niskie poręczenie majątkowe - po 5 tys. zł, a odzyskaliśmy towar wart ponad 200 tys. zł. Jeden ze sprawców próbował nożem zaatakować policjanta. Wszyscy podejrzani mają dozory policyjne. Dwa razy w tygodniu mają się zgłaszać na policję - mówi nam jeden z rzeszowskich policjantów.

Oficjalnie komenda nie chce komentować, w jaki sposób prokuratura potraktowała włamywaczy z Gdańska, których tropiono od wielu miesięcy, a zostali zatrzymani po spektakularnej akcji policji w poniedziałek w środku nocy w Rzeszowie.

Każdy skok zaplanowany

Policjanci z Rzeszowa, Olsztyna i pogranicznicy zaczaili się na włamywaczy ok. godz. 3 przy jednej z hurtowni z papierosami przy ul. Przemysłowej. W październiku ub.r. inna hurtownia na tej samej ulicy też została splądrowana. Wtedy złodzieje ukradli papierosy warte 1,3 mln zł. O tym, że planowane jest kolejne włamanie, rzeszowscy policjanci dowiedzieli się od swoich kolegów z Olsztyna. Dostali informacje, że za włamaniami stoi prawdopodobnie grupa przestępcza z Gdańska, która okrada hurtownie na terenie całego kraju.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej