Kur jest sześć. Wszystkie najpopularniejszej odmiany polskich niosek - rosa. Do Łodzi przyjechały w kocich transporterach aż spod Tychów, gdzie mieści się Przystań Ocalenie.

To właśnie tej organizacji udało się przed tygodniem zdobyć 60 kur z wyrokami. Ich winą okazał się wiek. 10-miesięczne kokoszki znoszą na fermach wyraźnie mniej jajek niż ich młodsze towarzyszki. Dlatego niespełna roczne kury wywożone są do ubojni.

Przywiozło je do Łodzi troje aktywistów z łódzkiego oddziału Fundacji Viva! Bo to ich poprosiła o pomoc w znalezieniu udręczonych kur szkoła przy ul. Wrześnieńskiej.

Saba w budzie, kury w kurniku

Pomysł stworzenia szkolnego kurnika wyszedł od Małgorzaty Kozak, prezeski łódzkiej grupy szkół Proeuropa. - W holenderskich szkołach prowadzi się minigospodarstwa. A wszystko po to, by...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej