Czwartkowa sesja rady miasta przebiegała bardzo spokojnie, aż do jej ostatniego punktu. Radni debatowali nad pomysłem przedstawicieli klubu PiS, którzy chcieli zaapelować do prezydenta RP o to, aby nie podpisywał tzw. konwencji antyprzemocowej. "Rada Miasta Lublin uznaje, że dokument uderza w instytucje małżeństwa i rodziny, wskazując na błędne przyczyny przemocy i proponując nietrafne środki jej przezwyciężania. Wdrożenie tego aktu prawnego w życie przyczyni się do degradacji polskich rodzin i wpłynie negatywnie na wychowanie młodego pokolenia" - czytamy projekcie.

Radni proprezydenckiej koalicji (Platforma i Wspólny Lublin) w ogóle nie chcieli dyskutować nad stanowiskiem PiS. Przewodniczący klubu PO Wojciech Krakowski przekonywał, że rada nie jest miejscem rozwiązywania problemów niezwiązanych z samorządem. Dodawał także, że samorządowcy partii Ewy Kopacz nie widzą nic złego w tekście konwencji.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej