Hyundai ogłosił w czwartek, że wstrzymuje rozmowy z DaimlerChryslerem w sprawie utworzenia spółki, która miała produkować ciężarówki i licencyjne silniki Mercedesa. Dzień wcześniej koncern wysłał delegację do Chin, by skłoniła tamtejszego partnera Koreańczyków, firmę Beijing Automotive Industry, do zerwania umowy o produkcji aut w spółce z DaimlerChryslerem.

Koreańczycy zdecydowali się na tak radykalny krok, gdyż uważają, że Chińczycy złamali zawartą z nimi w kwietniu 2002 r. umowę w sprawie utworzenia spółki, która miała montować w Chinach koreańskie auta. Porozumienie zakładało, że bez zgody Koreańczyków Beijing Automotive nie ma prawa tworzyć nowych montowni aut z zagranicznymi koncernami. Tymczasem we wrześniu tego roku Beijing podpisał list intencyjny z DaimlerChryslerem - chce w stolicy Chin montować auta Mercedesa.

Chińczycy twierdzą, że nie złamali umowy, gdyż ich firma powstała w latach 80. jako spółka z amerykańskim Chryslerem. Ten zaś pięć lat temu został przejęty przez niemieckiego Daimler-Benza. Eckhard Cordes, odpowiedzialny za ciężarówki w zarządzie DaimlerChryslera, wyraził zdziwienie protestami Koreańczyków, stwierdzając, iż byli poinformowani o planach koncernu. - Musiało dojść do nieporozumienia ze strony Hyundaia - stwierdził Cordes.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej