Np. w 2012 r. tylko do końca roku działał program dopłat "Rodzina na swoim", zaś w 2013 r. kończyła się możliwość uzyskania kredytu bez wkładu własnego. Obecnie, z końcem miesiąca, dwukrotnie wzrośnie wymaganie dotyczące poziomu obowiązkowego wkładu własnego - z 5 do 10 proc. Aby kupić mieszkanie o wartości 300 tys., obecnie wystarczy mieć 15 tys. zł, zaś w styczniu potrzebne będzie aż 30 tys. zł.

Z tego powodu osoby nieposiadające tak dużych oszczędności mogą albo przyspieszyć swoje plany dotyczące zakupu mieszkania, albo odłożyć ich realizację do czasu uzbierania dodatkowych środków. Ci, którzy wybiorą to pierwsze rozwiązanie, nie powinni już dłużej zwlekać z rozpoczęciem procedury uzyskania kredytu. Rzecz w tym, że pod koniec miesiąca uzyskanie finansowania może okazać się niemożliwe.

Co prawda w części banków (np. w Pekao, Millennium, Deutsche Banku), żeby uzyskać kredyt z 5-proc. wkładem własnym, wystarczy do 31 grudnia złożyć kompletny wniosek. Do niego muszą zostać jednak dołączone wszystkie wymagane dokumenty. Ponieważ w okresie między świętami a Nowym Rokiem wiele osób korzysta z urlopu, to uzyskanie niektórych z tych dokumentów może przeciągnąć się do stycznia. Poza tym w części banków mogą obwiązywać w tym zakresie ostrzejsze zasady. W większości przypadków banki jeszcze nie wiedzą, co będzie decydujące w tym zakresie.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej