Graham L. Banes*: Przepraszam, muszę usiąść - mam malarię. Spokojnie, nie zarażam, po prostu szybko się męczę. Przechodziłem ją już sześć albo siedem razy. Uroki życia w dżungli! Cały czas trafiają się różne tajemnicze gorączki i ugryzienia owadów - mam wrażenie, że jest ich nawet więcej niż kilka lat temu. W 2010 r. przechodziłem dur brzuszny tak silny, że skończył się pękniętymi wrzodami żołądka. Mimo to nie narzekam. Większość czasu spędzam w towarzystwie orangutanów - możliwość życia blisko nich rekompensuje wszystkie niewygody.

Joanna Bagniewska: Pana pierwsza wycieczka do dżungli - spacer czy przeżycie?

- Nie znałem ani słowa po indonezyjsku, nigdy przedtem nie byłem nawet pod namiotem. Jakimś cudem znalazłem się w maleńkiej, pięcioosobowej motorówce, upchnięty między 14 Indonezyjczykami (siedzieli obok mnie, na...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.