Aktorka Anna Nehrebecka, obecnie radna Warszawy, pamięta najwcześniejsze kwesty organizowane przez komitet. - Kiedy po raz pierwszy wyszłam z puszką na cmentarz, nie było takich tłumów jak teraz. Padał deszcz, a ja chodziłam od I Bramy do grobu Marii Wisnowskiej przy Katakumbach. Ludzie tak chętnie nie dawali nam wtedy pieniędzy. Tym bardziej wzruszały mnie starsze osoby, które wysupływały jakieś grosze, żeby wrzucić do skarbonki - opowiada.

Energia nosorożca

Na początku lat 70. Stare Powązki były w ruinie. Rozpadających się wiekowych pomników i kaplic nikt nie remontował. "Niech pan założy komitet odnowy cmentarza" - zaproponował Jerzemu Waldorffowi prof. Stanisław Lorentz, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

Komitet powstał 7 maja 1974 r. Zawiązali go miłośnicy zabytków, którzy zebrali się w siedzibie Muzeum Historycznego m.st. Warszawy (obecnego Muzeum Warszawy) przy Rynku Starego Miasta. Byli wśród nich: historyk prof. Janusz Durko, varsavianistka Hanna Szwankowska, architekt i konserwator Jacek Cydzik, rzeźbiarz Adam Roman. Na czele komitetu stanął inicjator całego zamieszania - Jerzy Waldorff, pisarz, publicysta i krytyk muzyczny. Miał już doświadczenia w ratowaniu zabytków. Zainicjował społeczną akcję zbiórki pieniędzy, za które wykupiono z rąk prywatnych willę "Atma" w Zakopanem z przeznaczeniem na muzeum jej dawnego mieszkańca - Karola Szymanowskiego. - Jerzy Waldorff miał coś z energii nosorożca. Jak się przekonał, że coś jest dobrym pomysłem, nie można go było od tego odwieść - mówi Jerzy Kisielewski, wiceprzewodniczący Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami im. Jerzego Waldorffa.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej