Dr Tomasz Łopaciński z Katedry i Kliniki Medycyny Ratunkowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przejrzał ponad 100 tys. kart wyjazdowych trójmiejskich stacji pogotowia ratunkowego z dwóch lat - 2010 i 2011 r. Wybrał z nich do analizy przypadki zatrzymania krążenia z przyczyn sercowo-naczyniowych, do których doszło w miejscu publicznym.

- W 70-80 proc. do zatrzymania krążenia dochodzi w domu - mówi dr Tomasz Łopaciński. - Mnie interesowały te przypadki, które zdarzyły się w miejscach publicznych.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej