Górka przy pomniku Jazdy Polskiej jest częstym miejscem spotkań studentów. Szczególnie w weekendowe wieczory chętnie siedzą tu grupki młodych ludzi. Tak też było w niedzielę. Spokojne biesiady przerwało jednak trzech mężczyzn.

Kto pomoże bitej dziewczynie

- Było może ok. godz. 23.30. Zaczęli zaczepiać ludzi siedzących pod pomnikiem - opowiada Tomek. - Większość ludzi się rozbiegła, bandyci przyczepili się do dwóch studentów. Próbowali bić ich butelkami po piwie. Młodym udało się wyrwać, choć jeden mówił potem, że podczas szamotaniny zgubił plecak - opowiada.

Bandyci byli uparci. Jednego ze studentów gonili ul. Waryńskiego. Potem wrócili pod pomnik. Jedna z dziewczyn próbowała zadzwonić. - Złapali ją za włosy. Wołała o pomoc, dlatego podszedłem. Puścili ją, ale mnie próbowali uderzyć butelką - opowiada Tomek.

Razem z kolegą próbował szukać pomocy w przejściu podziemnym chronionym całą dobę przez pracowników agencji ochroniarskiej Eber. - Okazało się, że ci którzy uciekali pierwsi, o wszystkim już powiedzieli ochroniarzom. A oni nawet nie wyszli na górę - mówi oburzony Tomek.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej