Od początku 2009 r. obowiązuje nowa skala podatku od dochodów osobistych (PIT). Mamy w niej dwie stawki podatkowe 18 i 32 proc. I dzielący je próg dochodowy: 85 tys. 528 zł. Nowa skala zastąpiła tę z trzema stawkami: 19, 30 i 40 proc. Oznaczała obniżkę podatków. Od tego momentu próg ani drgnął. To samo dotyczy kwoty wolnej od podatku, kwot kosztów uzyskania przychodu oraz limitu ulgi na dzieci. Tylko z tego powodu w tym roku oddamy budżetowi dodatkowo 3,93 mld zł.

We wtorek rząd przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2014-17. Zapisał w nim, że zamrożenie skali podatkowej i limitów odliczeń w PIT będzie w tym okresie utrzymane. To zła wiadomość dla naszych portfeli, bo jeśli nie podążają one za wzrostem cen i płac, to realnie podatnik traci.

- Polityka zamrażania parametrów systemu podatkowego stała się regularnym sposobem na nierzucające się w oczy podnoszenie obciążeń podatkowych. Choć efekt takiej polityki z roku na rok może być mało istotny, to jej skumulowany wpływ w okresie kilku lat przekłada się na znaczący wzrost płaconych przez nas podatków - mówi Michał Myck, dyrektor Fundacji Centrum Analiz Ekonomicznych "CenEA".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej