Zarząd PO omówił wczoraj propozycje obsady pierwszych miejsc na listach partii do europarlamentu. Zatwierdzi je we wtorek, a rada krajowa przyjmie ostateczny kształt list 22 marca.

Największym zaskoczeniem jest jedynka dla byłego spin doktora PiS, europosła PJN Michała Kamińskiego. Jeszcze kilka tygodni temu mówił on, że nie będzie kandydował.

- Tusk tłumaczył na zarządzie, że Lubelskie to trudny region, w którym PO ma i tak niewielkie szanse na mandat. Dlatego jedynką musi być osoba bardzo rozpoznawalna, która myśli podobnie jak konserwatyści z PiS - opowiada polityk z zarządu PO.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej