Maj 2001. Do "Gazety" zwraca się Lucyna Krawiecka, żona grekokatolickiego księdza, która od lat mieszka z rodziną w Tylawie. "Sama sobie z tym nie poradzę" - mówi. Krawiecka postanowiła zając się sprawą, gdy usłyszała zwierzenia kilku dziewczynek. Opowiadały, że ksiądz Michał M. całuje je w usta i wkłada rękę pod majtki. W parafii niemal tradycją stały się noclegi w plebanii. Proboszcz...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.