O godz. 7.15 osobowy samochód zjeżdżał już z estakady nad rondem Starzyńskiego, gdy spod maski zaczął wydobywać się dym. Kierowca zdążył zatrzymać auto i wysiąść, po czym samochód stanął w płomieniach. - Na miejsce wysłano dwa zastępy straży, które wystarczyły do ugaszenia auta. Później strażacy zabezpieczali miejsce zdarzenia, gdy służby porządkowe sprzątały jezdnię - powiedział nam Cezary Kotowicki z komendy miejskiej straży pożarnej.

Mimo że estakada jest już przejezdna, cała okolica stanęła w ogromnym korku. Estakada prowadzi na most Gdański, który jest głównym objazdem dla remontowanego mostu Grota-Roweckiego. Nawet bez dodatkowych utrudnień wcześnie rano przejazd jest mocno zakorkowany. Jak donoszą czytelnicy warszawa.gazeta.pl, korek na ul. św. Wincentego sięga ul. Matki Teresy z Kalkuty, czyli ma kilka kilometrów.

Normalny ruch na Moście Gdańskim wznowiono po dwóch godzinach od wypadku.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej