W ostatnim tekście pisałem, jak sikorki potrafią wywęszyć swoje owadzie ofiary i pomóc tym drzewom, a przy okazji ludziom, którzy przejmują się losem drzew. Po tym tekście dostałem masę listów z pytaniem, jak i kiedy zacząć dokarmiać ptaki i czy takie dokarmianie nie ułatwia walki z owadami uznawanymi przez nas za szkodliwe. Na drugie pytanie odpowiem od razu. Tam, gdzie dokarmiamy, pojawia się więcej ptaków, w tym ptaków owadożernych, takich jak sikory. Zajadają się one smakołykami podawanymi przez nas, ale też przeszukują z zapałem okoliczne drzewa i ściółkę, jeżeli nie jest przykryta śniegiem, i wyjadają ukryte, zimujące owady i ich jaja. Oczywiście najbardziej wyczyszczone z owadów zostają okolice karmnika, a im od niego dalej, tym większej ilości owadów udaje się przetrwać.

Z pytaniami dotyczącymi, jak i kiedy dokarmiać, mam, niestety, nie lada problem. W świetle wyników badań opublikowanych w tym roku w "Nature" może się okazać, że lepiej nie dokarmiać. Wiem, wiem, wielu z państwa jeży się teraz włos na głowie. Jak to?! Nie dokarmiać ptaków zimą? Wtedy gdy potrzebują naszej pomocy?! No cóż, jeśli chodzi o to, czy ta nasza pomoc jest ptakom potrzebna, czy nie, już od dawna wiadomo, że ptaki pomocy nie bardzo potrzebują. Zimy, i to znacznie sroższe niż obecnie, wszystkie dokarmianie przez nas gatunki przeżywały bez problemu przez tysiące lat.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej