Właściwie sprawy by nie było, gdyby pani Beata nie wpadła na pomysł, aby pierścionek kupiony na Allegro za ponad 300 zł wysłano listem poleconym. Pierścionka nie ma do dziś, nie wiadomo, gdzie zginął ani czy dostanie jakieś odszkodowanie.

Ale po kolei.

Wybrała wysyłkę towaru listem poleconym. To był błąd

Pierścionek został wysłany 23 lipca. Kiedy nadawca i adresat upomnieli się o przesyłkę, podając jej numer, odpisała im grzecznie pani Katarzyna z "Centrum Obsługi Finansowej Wydział Koordynacji i Wsparcia Operacyjnego Dział Contact Center" (jej dane osobowe zgodnie z sygnaturą umieszczoną w mailu muszą pozostać tajemnicą). 

"W przypadku listów poleconych mogą być wyświetlane informacje o dniu nadania i doręczenia przesyłek, bez drogi przemieszczania. Dla wybranej usługi list polecony...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej