- Śmiech na sali. Lotnisko niby otwarte, tylko samoloty nie latają - mówi Ola, mieszkanka Starego Modlina, którą spotykamy tuż przy zabytkowej stacji kolejowej.

Terminal. Drzwi się otwierają, do hali można wejść, przechadzają się ochroniarze. W czwartek załoga portu miała szkolenie z obsługi niepełnosprawnych podróżnych. Na parkingu pustki, sklepy pozamykane.

Właśnie mija rok od otwarcia lotniska. "Pierwszego dnia wylądowały dwa samoloty pasażerskie. Teraz władze regionalne marzą o strefie biznesu wokół lotniska i liczą na rozwój północnego Mazowsza" - pisaliśmy w "Gazecie Stołecznej" 16 lipca zeszłego roku.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej