W 1989 roku studenci chińscy wychodzą na plac Tiananmen, by demonstrować za demokracją i wolnością. Demonstracje osiągają ogromne rozmiary i przenoszą się do innych miast Chin. Bierze w nich udział kilka milionów ludzi. Władze ściągają do Pekinu 400 tysięcy wojska. W nocy z 3 na 4 czerwca następuje atak zakończony masakrą studentów i ludności Pekinu. Zginęło co najmniej 7 tys. ludzi, a wiele tysięcy zostało rozstrzelanych w ramach późniejszych egzekucji. Prawdziwej liczby zabitych i rannych nikt do dziś nie zna.
Pozostało 99% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej