Adam Michnik, Marcin Bosacki: W środę parlament bułgarski przyjął ustawę lustracyjną. Kogo ona obejmie?

Żeliu Żelew: Lustracji podlega władza wykonawcza - ministrowie, wiceministrowie, prezydent, wiceprezydent, następnie sędziowie i kierownictwo radia, TV, proponuje się nawet, by lustracja dotyczyła też szefów gazet prywatnych.

Co pan myśli o tej ustawie?

- Myślę, że trzeba wreszcie otworzyć teczki. To konieczne. Dlatego choćby, że jest mnóstwo spekulacji. To daje możliwość grupom kryminalnym szantażowania np. polityków, że ujawnią ich prawdziwą przeszłość. Otwarcie teczek uniemożliwi ten proceder. Chodzi o to, żeby koniec końców wiedzieć, kto jest kim.

Ale bułgarscy przeciwnicy ustawy mówią, że dziś lustracja nie jest technicznie możliwa.

- Też się tego obawiam. Połowa teczek osobowych agentów i współpracowników bezpieki została zniszczona, co przyznał oficjalnie szef MSW.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej