Czy prezydent Aleksander Kwaśniewski straci na tym, że nie podpisał ustawy uwłaszczeniowej? Raczej nie. Wyborca ekstraprawicowy i tak by na niego nie zagłosował, choćby Kwaśniewski zachwycał się każdym zdaniem tej ustawy. Wyborca nieprawicowy i tak poprze Kwaśniewskiego.

Po pierwsze dlatego, że fanklub nie porzuca swego idola dla tak błahych powodów jak jakaś ustawa. Zwolennicy prezydenta - co widać, jak sobie człowiek poczyta prasę lokalną - traktują swego kandydata jak fani piosenkarza. Nie słychać, żeby mieli mu coś za złe, żeby mu wypominali, że coś zrobił źle lub czegoś nie zrobił wcale. Ich uwielbienie obejmuje także panią prezydentową. Taki stan emocjonalny wyborców powoduje, że nie są oni skłonni zmieniać swych wyborczych decyzji pod wpływem weta uwłaszczeniowego.

Pod drugie, wyborcy prezydenta Kwaśniewskiego i tak uważają, że prawica nie ma żadnych dobrych pomysłów. Chętnie więc uznają, że Kwaśniewski wiedział, co robi, wetując ustawę uwłaszczeniową.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej