- Wystarczy przeanalizować historię konfliktu, zapoznać się z dokumentami i z biografią dzierżawcy żwirowiska, byłego agenta PRL-owskich służb specjalnych, człowieka grającego w tym konflikcie pierwsze skrzypce. To skłania do wniosku, że mamy do czynienia albo z piramidalną głupotą, albo z polityczną prowokacją - mówi znany katolicki intelektualista Stefan Wilkanowicz, wiceprezes Rady Muzeum w Oświęcimiu, o sporze wokół krzyży na oświęcimskim żwirowisku. Prowokacji nie wykluczają także niektórzy funkcjonariusze państwowi i osoby duchowne.

Pierwszy krzyż stanął na żwirowisku dziesięć lat temu. Ustawił go ks. Stanisław Górny, proboszcz oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana Męczennika.

Krzyż powstał jako główny element ołtarza, przy którym w 1979 r. w obozie Birkenau Jan Paweł II odprawił nabożeństwo. Po mszy miał zostać zniszczony na żądanie władz, lecz nocą go rozebrano i świerkowe belki (dar od górali z Zawoi, pionowa miała dziesięć metrów długości) ukryto zrazu w stodole, a potem w pomieszczeniach gospodarczych parafii Wniebowzięcia. Gdy w Oświęcimiu budowano kościoły św. Maksymiliana Kolbego i św. Józefa Robotnika, krzyż papieski ustawiano na placach budów (skrócono go o kilka metrów), a w 1987 r. jeszcze raz stanął w Brzezince, w pierwszą rocznicę beatyfikacji Edyty Stein, więźniarki Auschwitz, katoliczki i Żydówki. Stamtąd przewieziono go do klasztoru Karmelitanek, który w owym czasie zajmował budynek przylegający do murów obozu, tzw. stary teatr. Leżał przez rok, by stanąć 26 lipca, w św. Anny, kilka metrów od klasztornych murów.

Ks. Górny mówił mediom ("Dziennik Zachodni" nr 148), że ustawił krzyż w miejscu poza obozem, gdzie rozstrzeliwano Polaków, w dodatku na prośbę byłych wieźniów KL Auschwitz, którzy co roku modlili się w obozie dla upamiętnienia przybycia transportu pierwszych polskich więźniów; zawsze po mszy składano kwiaty na żwirowisku.

Dodał, że teren żwirowiska należał do sióstr karmelitanek, siostry wyraziły zgodę na postawienie krzyża, więc miał prawo to zrobić.

Ks. Górny nie wspomniał jednak, że ustawił krzyż po tym, gdy przedstawiciele Episkopatu Polski zawarli ze stroną żydowską umowę, iż karmelitanki opuszczą stary teatr (a więc i miejsce, gdzie stanął krzyż), by modlitwami, których sens i potrzebę rozumieją chrześcijanie, nie naruszać powagi największej żydowskiej nekropolii.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej