- Panie przewodniczący [Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego - red.], pan wstąpił do PZPR wkrótce po wprowadzeniu do konstytucji postanowienia o kierowniczej roli partii, która narzucała nadrzędność tej partii i jej ideologii wszystkim obywatelom, bez względu na to, czy tę ideologię wyznawali. Obecnie natomiast występuje pan przeciwko wprowadzeniu zasady wartości chrześcijańskich do konstytucji argumentując, że nie wszyscy te wartości wyznają. Czy nie ma w tym pewnej hipokryzji, podwójnej moralności?

Kwaśniewski:

- Bynajmniej. Ja uważam, że decyzja o wpisaniu kierowniczej roli partii do konstytucji była początkiem końca tej partii. To było złamanie zasad demokracji i, myślę, samobójstwo partii. Nie da się konstytucyjnie zapisać czyjejkolwiek uprzywilejowanej roli, bo to się zawsze obróci przeciw tym instytucjom. Jeżeli dziś uważam, że nie wolno wpisać uprzywilejowanej roli któregokolwiek z Kościołów czy instytucji publicznych, to właśnie dlatego, że pora wyciągać wnioski. Jeżeli pan uważa, że odpowiedzią na tamten przepis o kierowniczej roli partii powinien być przepis o kierowniczej roli Kościoła, to mówimy o jakimś całkowicie absurdalnym świecie.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej