W poczuciu odpowiedzialności za złe oszacowanie skutków finansowych nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela i wynikającego z niej, podpisanego przeze mnie, rozporządzenia płacowego, proszę Pana Premiera o przyjęcie mojej rezygnacji ze stanowiska Ministra Edukacji Narodowej" - napisał Handke do premiera.

Szef MEN od rana rozmawiał z Jerzym Buzkiem. Informację o dymisji podał po południu rzecznik rządu Krzysztof Luft. W rozmowie z "Gazetą" Handke był oszczędny w słowach: - Złożyłem dymisję. Jej treść jest do przeczytania. Nic więcej nie powiem. Dziękuję bardzo. Do widzenia - i odłożył słuchawkę.

Od połowy czerwca trwał spór MEN z samorządami. Twierdziły one, że dostały tylko połowę pieniędzy na podwyżki wynikające ze zmiany Karty nauczyciela. MEN zaś utrzymywał, że obliczenia były właściwe.

Dopiero gdy SLD złożył wniosek o wotum nieufności, a ZNP zapowiedział na wrzesień strajk, min. Handke przyznał, że MEN popełnił błąd w oszacowaniu kosztów podwyżek gwarantowanych przez Kartę. Ministerialne rozporządzenie przewidywało procentową podwyżkę wyłącznie płacy zasadniczej nauczycieli, podczas gdy Karta mówi o podwyżce średniego wynagrodzenia wraz z dodatkami i waloryzacją inflacyjną. Kierując się obliczeniami z własnego rozporządzenia, MEN przekazał samorządom lokalnym za niską subwencję.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej