To było naprawdę zaskakujące odkrycie. Dlaczego bowiem na półce u mojego ciotecznego brata obok książek z historii wojskowości i powieści wojennych, powyżej pism modelarskich, znalazłem chyba dwa lata temu 25. numer "bruLionu"? Skąd się tam wziął, u kogoś, kto z literatury polskiej najchętniej czyta "Trylogię"? I dlaczego tylko ten jeden? Czemu nie było obok niego jakiegoś "prawdziwego" pisma literackiego: "Zeszytów Literackich" czy "Twórczości"?

Teraz patrzę na spis treści numeru 25. i zastanawiam się: Czyżby chodziło o nieduży materiał pt. "Cała prawda o seksie cybermęskim i cyberdamskim"? A może o blok "Psychodeliki trochę mniej znane"? Czyżby skusił go materiał pod chwytliwym tytułem "Raz, dwa, trzy, po Koreshu będziesz ty", bo pamiętał relacje ze szturmu FBI na farmę w Teksasie, gdzie zabarykadował się oszalały przywódca sekty z wyznawcami?
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej