Od niedawna powracają malarze aktywni na początku XX w., związani ze środowiskiem paryskim. Kiedyś byli ważni, potem o nich zapomniano. Przyczyniła się do tego II wojna światowa, wywróciła hierarchie i biografie, podczas niej zginęli ludzie i dzieła. Część malarzy, jak Mela Muter, żyła jeszcze długo, ale powojenne czasy nie sprzyjały kontaktom z Zachodem.

Kolejne wystawy w polskich muzeach pokazują sztukę tych artystów: Mojżesza Kislinga, Szymona Mondzaina, Wacława Zawadowskiego, Romana Kramsztyka. Teraz w Muzeum Narodowym w Poznaniu otwarto wystawę monograficzną Gustawa Gwozdeckiego (1880-1935), który zjechał do Paryża w 1902 r., ale wcześniej i później był znany w Polsce, a w latach 20. działał także w USA.

Zostało po nim bardzo mało - na wystawie udało się zgromadzić niecałe 50 obrazów i 120 prac na papierze. Jednak nawet ten niewielki zespół prac jest ważny.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej