W sobotę rano po 10-godzinnych rozmowach ministrowie finansów strefy euro w towarzystwie szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde zdecydowali się na przyznanie Cyprowi 10 mld euro pożyczki na ratowanie systemu finansowego i finansów publicznych kraju.

W zamian jednak Cypr musiał zrobić rzecz bez precedensu w historii strefy euro: obciąć część depozytów klientów banków. Podatek wyniesie 6,75 proc. dla depozytów poniżej 100 tys. euro i 9,9 proc. dla depozytów powyżej tej kwoty. Nie będzie on dotyczył oddziałów cypryjskich banków za granicą, np. w Grecji czy Wielkiej Brytanii.

Nowa regulacja ma obowiązywać od wtorku rano (w poniedziałek na Cyprze jest święto i banki są zamknięte), o ile w poniedziałek przegłosuje ją cypryjski parlament. Podatek ma przynieść 5,8 mld euro i będzie przeznaczony na zwiększenie płynności w sektorze bankowym. W zamian depozytariusze mają uzyskać akcje banków, które na razie jednak są niewiele warte. Władze Cypru obiecują depozytariuszom swoich banków, że w przyszłości mogą zrekompensować im utratę części lokat zyskami z eksploatacji podmorskich złóż gazu. Na razie jednak nie ruszyło jeszcze wydobycie...

Gdzie są moje oszczędności?

Gdy Cypryjczycy obudzili się w sobotę rano i usłyszeli fatalną wiadomość, od razu ustawili się w kolejkach do bankomatów. Chociaż banki ograniczyły wypłaty do 400 euro, gotówka szybko się skończyła. Żeby uniknąć wypływu pieniędzy za granicę, władze w Nikozji wstrzymały możliwość dokonywania międzynarodowych przelewów.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej