Podejrzany o korupcję prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych do aresztu nie dojechał. Zamknięto go w komendzie w Legionowie.

Dlaczego właśnie tam? Dlaczego CBA nie wykonała nakazu sądu o osadzeniu w areszcie? Co to było za pomieszczenie w legionowskiej komendzie? Na jakich zasadach korzystała z niego CBA? Czy w czasach Mariusza Kamińskiego utrzymywano tajne cele, aby łamać podejrzanych?

Na takie pytania chcą znać odpowiedzi warszawski sąd, prokurator Krystyna Nogal-Załuska i pełnomocnik Seredyńskiego mec.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej