Brunon K. uczył się o ładunkach, eksperymentował na mostach

Jarosław Sidorowicz
23.11.2012 , aktualizacja: 23.11.2012 11:09
A A A Drukuj
Przedmioty należące do Brunona K.

Przedmioty należące do Brunona K. (Fot. Reuters Reuters)

Gdyby monitorowano, co dzieje się z absolwentami studiów budowy materiałów wybuchowych, nie trzeba byłoby tropić Brunona K. w internecie. On studiował na tym kierunku. Już wtedy eksperymentował z niewielkimi ładunkami na konstrukcjach warszawskich mostów - opowiada jeden z absolwentów.
Udało nam się dotrzeć do osób, które studiowały budowę ładunków wybuchowych na Politechnice Warszawskiej. Pamiętają Brunona K. - Jeszcze na studiach ktoś powiedział, że z pewnością mamy bogate teczki we wszystkich służbach. Ale ja mam wrażenie, że absolwentów tego kierunku po zakończeniu nauki tracono z pola widzenia, jeśli nie wybierali pracy dla zbrojeniówki - zaznacza nasz rozmówca.

Krakowianin na Politechnikę Warszawską dostał się w połowie lat 90. Dwuletnią specjalizację w zakresie materiałów wysokoenergetycznych wybrał po trzech latach studiowania chemii. - To nic innego jak właśnie budowa materiałów wybuchowych oraz paliw rakietowych - opowiada jego znajomy z czasów studenckich. To wówczas jeden z dwóch takich kierunków w Polsce, wypuszczający wysokiej klasy specjalistów z zakresu konstrukcji i wykorzystania ładunków wybuchowych.

Radykalne poglądy na życie

Brunon K. uczył się budowy materiałów wybuchowych, ale też i inicjujących wybuchy. - Studiowaliśmy na przykład, jak obliczyć masę i rozmieszczenie ładunków do wyburzenia budynku - opowiada absolwent kierunku. W trakcie studiów wiedzę o budowie materiałów wybuchowych dodatkowo pogłębiał podczas praktyk studenckich, które odbywał w dwóch zakładach zajmujących się ich produkcją w Nowej Sarzynie i Krupskim Młynie.

Dla Brunona K. były to dodatkowe studia, osoby pamiętające go z tamtego okresu wspominają, że był już wtedy o pięć lat starszy niż reszta studentów na kierunku. Za sobą miał już bowiem ukończone studia na Wydziale Technologii Chemii Politechniki Krakowskiej i zdobyty tytuł magistra. Pamiętający go z tego okresu mówią, że już wtedy sprawiał wrażenie osoby trzymającej się z boku, niezbyt otwartej na ludzi, o dość radykalnych poglądach na życie. Wybór dodatkowego kierunku nie był przypadkowy, bo jak wspominają, widać u niego było fascynację materiałami wybuchowymi.

Na konstrukcjach warszawskich mostów

Podczas wtorkowej konferencji prokuratura ujawniła, że dysponuje pochodzącymi jeszcze z 2000 roku nagraniami autorstwa krakowianina, dokumentującymi wybuchy skonstruowanych przez niego ładunków. Ale nasi rozmówcy mówią, że eksperymentował tak już w czasie studiów na warszawskiej politechnice. - Na przykład na konstrukcjach warszawskich mostów, sam o tym mówił, wspominali też o tym świadkowie. Chodziło o niewielkie ładunki, robił nimi małe dziurki. Tu nie było mowy o jakimś niszczeniu tych konstrukcji - opowiada nasz rozmówca. Ale Brunon K. robił wtedy też ładunki kumulacyjne o dużej sile. Odpalał je w polu i lubił się chwalić swoimi osiągnięciami.

- On przyszedł na studia ze sporą wiedzą, na tym kierunku ją oszlifował, zdobył podstawy teoretyczne - ocenia absolwent kierunku. - Bo samo skonstruowanie ładunku jeszcze nie wróży sukcesu, w internecie dziś jest mnóstwo takich porad, nie trzeba być do tego specjalistą. Kluczem jest umiejętność skonstruowania zapalnika, posłużenia się do tego materiałami inicjującymi, tak by nie zrobić sobie krzywdy. A jest to bardzo trudne. On taką wiedzę posiadł, w laboratorium na studiach wykonywano materiały inicjujące - dodaje.

20 osób rocznie

Uczelnia przygotowująca specjalistów z zakresu materiałów wysokoenergetycznych ściśle współpracuje m.in. z zakładami produkującymi dla potrzeb polskiej obronności. - Po części teoretycznej przygotowuje kadry dla nich. Studia kończy nieco ponad 20 osób rocznie. To wąskie grono, z których część ludzi w ogóle nie trafia do branży zbrojeniowej czy związanej z materiałami wybuchowymi. Czy ktokolwiek monitoruje, co się z nimi dzieje, przecież oni mają wyjątkową wiedzę? - pyta absolwent warszawskiej uczelni. Brunon K. był właśnie jedną z takich osób.



ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (12)

  • moskwa99999

    Oceniono 13 razy 11

    Jakich psów by na panu adiunkcie nie wieszac, to jednak znał się chłopak na swojej robocie:-)
    Taki Gmyz to u niego na wykładach nie bywał.
    Zamykanie Brunona K. w więzieniu jest dośc ryzykowne: jeszcze tam jakieś kursy zacznie prowadzic, lepiej leczyc!

  • rudydon

    Oceniono 23 razy 5

    ..czy to już koniec z "mamą" Madzi ? Powstaje pytanie czy Bruno ją godnie zastąpi?

  • amrik

    Oceniono 32 razy 4

    Studiowal budowe ladunkow wybuchowych - zrozumiale ze sie tym interesowal. "Sprawiał wrażenie osoby trzymającej się z boku, niezbyt otwartej na ludzi" - to zrozumiale, byl o 5 lat starszy. "o dość radykalnych poglądach na życie." A co to znaczy? Wiele osob jest radykalnych. Jak ide do szpitala albo urzedu to czesto mowie ze przydalby sie kalasznikow albo zeby wysadzic ten bardak. Czy to sa radykalne poglady na zycie? Zycie stawia wiele osob w sytuacjach extremalnych w tym kraju. Od kontaktow z chamskimi urzednikami, poprzez mega absurdy wielu przepisow na chamstwie politykow konczac.

    Moim zdaniem cala ta sprawa jest mocno deta. ABW chcialo wykazac sie ze dziala, wybrali pasjonata srodkow wybuchowych o " dość radykalnych poglądach na życie" (wg wlasnych kryteriow oczysiwscie) no i rozpetali burze. Gdyby naprawde ktos chcial wysadzic Sejm, zrobilby to a ABW by nie kiwnela palcem. Burza rozpetalaby sie po calym zdarzeniu.

    Wszyscy sie ciesza - gazety maja nowy temat. Politycy trabia, ze panstwo jest wyjatkowo sprawne. A wszystko to wyglada na jedna z brudnych gierek ktorymi jak hieny zywia sie wszelkiej masci dziennikarze.

  • ryszard-2

    Oceniono 11 razy 3

    Na dobrą sprawę to nie wiadomo czyja była ta organizacja .Na pięciu członków grupy ,nie licząc kolekcjonerów broni, było dwóch wspólpracujących z ABW i dwóch agentów ABW i Brunon.To czyja była ta organizacja i kto kogo podżegał do zamachu?To ,że facet lubiał zajmować się pirotechniką to jeszcze nie przestępstwo.Ponadto przy tym pracował.Prowadził kursy z zakresu saperki i materiałów wybuchowych.Na dzień dzisiejszy to nie wiadomo czy dysponował jakimiś materiałami wybuchowymi ,bo 4 t saletry to dopiero miał kupić i to nie wiadomo czy nie za pieniądze ABW.Nie wiadomo czy w ogóle miał być zamach czy tylko zamiar.Sprawa brzydko pachnie -prowokacją ABW.

  • aekielski

    0

    Podzielam opinie tych przede mną. Na tym etapie nie było jakiegokolwiek zagrożenia i widocznie na finał się nie zanosiło. Potrzebny był sukces dla agencji więc go stworzono. Błędem Brunona były jego radykalne wypowiedzi przy jego wiedzy. Gdyby tak naprawdę coś kombinował, to chwalił by wszystkich w koło dla zmylenia przeciwnika.

  • polskadogorynogami

    Oceniono 20 razy 0

    A nie mówiłem z tym Brunonem to ABW przegięła pałę. Gdyby nie gotowość do spełniania politycznych wytycznych po przesłuchaniu i pouczeniu tego pana zwyczajnie zwolniono by do domu. Atak to będzie cyrk bo jak tu się przyznać do porażki. Jak by to wyglądało w Gazecie W.

  • rum11

    Oceniono 9 razy -5

    Kolejna ściema.Złapali uczonego,który zajmowal sie m.inn.wybuchami,podstawili mu dwóch agentów którzy go prowadzili,no i wyprodukowali wroga wladzy obecnej.Narasta stopień zagrożenia.Izoluje się tego człowieka w celi jak jakigoś super zbrodniarza,który de facto nic nie zrobil oprocz tego,że nielegalnie posiadał broń i amunicję,co jest oczywiście zabronione i karalne.Pewnie na tym sie to wszystko skończy.Ścisłą izolację w więzieniu tłumaczy sie opacznie troską o jego psychikę a żadnych badań psychologicznych z nim nie przeprowadzono.Takie postępowanie z czlowiekiem pogłębia jego depresię,na koncu jak nic mu wiecej nie udowodnią,zrobią z niego jakiegoś wariata.To stare sowieckie-psychuszkowe metody.Smieszno i straszno.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX