Gangsterów poszukiwano już dziesiąty miesiąc. Obserwowani byli przez policję od dawna. Czterech z nich - prawdopopodobnie po zakupach w supermarkecie E. Leclerc przy skrzyżowaniu al. KEN i Ciszewskiego - wsiadło do dwóch toyot. Była godzina 17. Na Ursynowie to komunikacyjny szczyt.

Kilkaset metrów dalej na wysokości Rosoła oraz Cynamonowej ich toyoty zostały otoczone i zablokowane przez radiowozy na cywilnych numerach. - Dla powodzenia akcji ważne było, aby oba auta zatrzymać jednocześnie - tłumaczy Adam Jasiński z komendy stołecznej policji.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej