W wyrobieniu u sprawców zbrodni poczucia bezkarności widzę winę gen. Ciastonia - tak prokurator uzasadnił wczoraj żądanie uznania byłego szefa SB, wiceministra MSW, winnym pomocy w zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki.

Za cztery zarzucane Władysławowi Ciastoniowi przestępstwa: pomoc w zabójstwie kapelana "S" 19 października 1984 r. ; pomoc w tzw. prowokacji na Chłodnej, czyli zorganizowanym wcześniej przez SB podrzuceniu ks. Jerzemu nielegalnych wydawnictw oraz materiałów wybuchowych; nakłonieniu funkcjonariuszy SB do najścia na mieszkanie ks. Andrzeja Bardeckiego, asystenta kościelnego "Tygodnika Powszechnego" oraz znęcanie się nad uwięzionym na przełomie lat 1946/47 działaczem mikołajczykowskiego PSL - prokurator Jacek Mularzuk zażądał wczoraj łącznie kary 12 lat więzienia.

78-letni Ciastoń i jego obrońca mec. Andrzej Różyk poprosili o uniewinnienie. Wyrok warszawskiego sądu okręgowego - 9 grudnia.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej