Nowy gatunek - silniejszy i bardziej odporny niż lokalne - może zaburzyć równowagę całych ekosystemów. Jest to drugie, zaraz po niszczeniu siedlisk, największe zagrożenie dla światowej bioróżnorodności.

Nawet niska temperatura i izolacja nie dają Antarktydzie pełnej obrony przed niebezpieczeństwem - dowodzą na łamach tygodnika "PNAS" naukowcy z Uniwersytetu Stellenbosch w Południowej Afryce.

W sezonie letnim 2007-08 prześledzili oni losy diaspor roślinnych sprowadzonych przypadkowo przez naukowców, turystów i personel pomocniczy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej