Kiedyś praca dawała mi więcej energii

Janina Skowrońska, 67 lat, Zielonka

Na emeryturze jestem od 14 lat. Ciągle jednak prowadzę razem z synem sklep z materiałami budowlanymi. Segreguję faktury, opłacam przelewy w banku, zastępuję pracowników, gdy pójdą na urlop. Praca to energia, która wyzwala młodość. Dla mnie nawet odpoczynek to czapki i szaliki robione na drutach, pielęgnacja ogródka, opisywanie dziejów rodzin, zwłaszcza mamusi, bo pochodziła ze Skłodowskich, od Marii.

W Wojskowych Zakładach Elektronicznych 25 lat przepracowałam jako elektronik. Gdy przyszedł rok 1989 i pozwalniali ludzi, na bazarku w Zielonce otworzyłam sklep ze słodyczami. Mąż, który kilka lat temu zmarł, do wszystkiego doszedł własną pracą. Skończył technikum budowlane i działalność gospodarczą otworzył już w latach 80. - zakładał gaz, wodę, kanalizację.

Mnie nic więcej nie potrzeba ponad to, co mam: samochód z 98 roku jest w dobrym stanie, dzieci ustawione - razem z mężem trzy domy pobudowaliśmy: dla córki, syna i dla nas.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej