http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Liga Europejska. Legia - Sporting 2:2. Dali się dogonić

Łukasz Cegliński
2012-02-16, ostatnia aktualizacja 2012-02-16 20:53

Legia dwukrotnie prowadziła ze Sportingiem w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europejskiej, ale dwukrotnie dawała sobie je odebrać. Goście potrafili odpowiedzieć na bramki Jakuba Wawrzyniaka w 37. minucie i Janusza Gola w 79. i to oni są w lepszej sytuacji przed rewanżem, który odbędzie się w czwartek, 23 lutego, w Lizbonie.

Mecz Legii ze Sportingiem w 1/16 finału Ligi Europejskiej
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Mecz Legii ze Sportingiem w 1/16 finału Ligi Europejskiej
Mecz 1/16 finału Ligi Europejskiej pomiędzy Legią i Sportingiem Lizbona
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Mecz 1/16 finału Ligi Europejskiej pomiędzy Legią i Sportingiem Lizbona
Jakub Wawrzyniak w meczu Legia-Sporting w 1/16 finału Ligi Europejskiej
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Jakub Wawrzyniak w meczu Legia-Sporting w 1/16 finału Ligi Europejskiej
Początek dla Sportingu...

W pierwszej połowie Sporting miał przewagę tylko w pierwszym kwadransie, choć groźniej zaatakował dopiero po 10 minutach. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce właśnie w 10. minucie - zza pola karnego strzelał Carillo, a do zablokowanej przez obrońców piłki dopadł Marat Izmaiłow, ale z siedmiu metrów spudłował. A sędzia i tak odgwizdał spalonego.

Legia, która rozpoczęła ustawieniem z trójką defensywnych pomocników (Ivica Vrdoljak, Janusz Gol, Jakub Rzeźniczak) nie rzuciła się do ataków od pierwszych minut, ale na połowie Sportingu radziła sobie dobrze. I o ile w pierwszym kwadransie warszawiacy mogli pochwalić się tylko rzutami rożnymi, tak potem grali i dobrym pressingiem, i mieli okazje do strzelenia goli.

... ale połowa dla Legii

W 22. minucie po długim, dobrym podaniu z rzutu wolnego od Macieja Rybusa głową próbował strzelać Marcin Komorowski, ale nie trafił w bramkę. Dwie minuty później w znakomitej sytuacji - przypadkiem, po rykoszecie obrońców Sportingu - znalazł się Michał Żyro. Skrzydłowy Legii wbiegł w pole karne z prawej strony, był sam na sam z bramkarzem, ale jego słaby strzał obronił nogami Rui Patricio.

Legia poszła jednak za ciosem - Danijel Ljuboja i Rybus starali się wykorzystać fakt, że goście tracili piłki w środku pola. Gospodarze świetnie grali w odbiorze, zdarzało się, że wymuszali błędy rywali 20 metrów od bramki Sportingu. Piłki odbierał nie tylko Vrdoljak, ale także skrzydłowi.

Fragmenty były. Stałe

W 31. minucie, po kolejnym rogu dla Legii, bardzo mocno, ale niecelnie uderzał lewą nogą Gol. Potem Legia znów miała serię rzutów rożnych, aż w końcu nadeszła 37. minuta i kolejny stały fragment gry. Legioniści wiedzieli przed meczem, że obrona Sportingu jest słabo zorganizowana w takich sytuacjach i w końcu wykorzystali jej błąd.

W lewej strony pola karnego dośrodkowywał precyzyjny w czwartek Rybus. Artur Jędrzejczyk wyskoczył wysoko i zagrał piłkę wzdłuż bramki. Przy lewym słupku nie opanował jej Ljuboja, ale tuż przy nim stał Jakub Rzeźniczak. Obrońca Legii nie złożył się do strzału najszybciej, ale zdążył kopnąć piłkę do siatki pod interweniującym obrońcą. Legia prowadziła 1:0.

Ataki i kontrataki

Sporting zerwał się do ataku - w 40. minucie groźnie nacierał z prawej strony Joao Pereira, ale jego strzał zablokował Wawrzyniak. Trzy minuty później niebezpiecznie dośrodkowywał z linii końcowej Carillo, ale Dusan Kuciak był dobrze ustawiony przy słupku i wybił piłkę.

W przerwie trener Sportingu Ricardo Sa Pinto dokonał dwóch zmian, by poprawić ofensywę swojego zespołu, ale w 48. minucie powinno być 2:0 dla Legii. W znakomitej sytuacji, jeszcze lepszej niż Żyro w pierwszej połowie, znalazł się Ljuboja. Serb, po świetnym podaniu Vrdoljaka ze środka pola, przez kilkanaście metrów biegł sam na sam z bramkarzem, ale nie zdołał go pokonać. Patricio bronił na raty, ale skutecznie.

W 54. Matias Fernandez uderzał z ponad 20 metrów z rzutu wolnego. Strzelał mocno, ale Kuciak był dobrze ustawiony i bez problemu obronił. Ale w 60. minucie, po rzucie wolnym z lewej strony pola karnego, Fernandez dośrodkował precyzyjnie, a Carrico wyskoczył najwyżej i z bliska głową trafił do siatki. Chwilę później z boiska zszedł Rybus, którego zastąpił Jakub Kosecki.

Gol i gol

Po stracie gola Legia osłabła, a Sporting poszedł za ciosem. Goście atakowali, groźnie strzelali z dystansu, a legioniści gubili się na własnej połowie i nie stwarzali żadnego zagrożenia na atakowanej.

Do dośrodkowania Ljuboi w 69. minucie, nielicznej niezłej akcji gospodarzy, nikt nie doszedł.

Ale... Legia ruszyła do ataku. Maciej Skorża dokonał drugiej zmiany - Rafał Wolski wszedł za Rzeźniczaka. I to właśnie on w 79. minucie precyzyjnie podał do Gola, który z bliska trafił do siatki. Wcześniej idealnie do Wolskiego dograł prostopadłą piłkę Żyro. Akcja była na granicy spalonego, ale... zgodnie z przepisami. Było 2:1 dla Legii.

Trybuny świętowały, Legia wydawała się kontrolować sytuację, a nagle, w 88. minucie, Andre Santos uciekł obrońcom, wbiegł w pole karne z prawej strony i zewnętrzną częścią prawej stopy, idealnie podkręcając piłkę, trafił tuż przy lewym słupku bramki Kuciaka.

W doliczonym czasie gry też było blisko legijnego słupka, ale tym razem Insua minimalnie spudłował.

  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':